wszystkie prawa zastrzeżone 2009

18 września 2009

cztery misie :)

3 sierpnia 2009 - do Magadanu zostało jeszcze 620 km. Byliśmy już strasznie brudni, zmęczeni, a wszystkie rzeczy w plecaku cuchnęły wilgocią i brudem. Zaczęliśmy odczuwać lekki dyskomfort psychiczny, ale wliczyliśmy to w "program" podróży ;) Koło 14:00 trafił nam się transport do miasta Jagodnoje. Tam zrobiliśmy jakieś zakupy, które od jakiegoś czasu składały się wyłącznie z 2 - 3 litrów wody i papieru toaletowego ;) O godzinie 17:00 ruszyliśmy już wprost do Magadanu razem z Siergiejem, który okazał się strasznie miłym człowiekiem. Robił nam postoje w takich miejscach, o których nie wiedzieli nawet miejscowi, a gdzie można było zrobić fantastyczne foty. Jednym z takich miejsc były wodospady górskie, naprawdę przepiękne. Siergiej był bardzo podekscytowany i cały czas powtarzał nam, że może spotkamy niedźwiedzie na drodze, bo w tym rejonie to się zdarza. No i stało się! W pewnym momencie nasz kierowca krzyknął do nas, abyśmy spojrzeli na drogę, a tam na drugą stronę przechodziła Niedźwiedzica z trzema małymi niedźwiadkami. Na nasz widok stanęła na 2 łapach, ale uznała, że nie ma po co walczyć z samochodem i szybko uciekła z młodymi do lasu. Byliśmy bardzo zadowoleni z tego "spotkania", nigdy wcześniej nie widzieliśmy żywego niedźwiedzia na wolności.
Do Magadanu dotarliśmy w środku nocy.



do celu coraz bliżej :)




stacja meteorologiczna


misie :)


wodospady










jedno z licznych opuszczonych miast mijanych po drodze











17 września 2009

guli guli ram zam zam

Znalazłam sposób na błyskawiczną poprawę humoru, który jakoś tak ostatnio nie jest najlepszy... no cóż, wszystkie moje uczucia są zawsze bardzo intensywne, więc tęsknota tez jest na całego...
A więc ( zaczynając tak zdanie na przekór memu polonistycznemu dyplomowi, wciąż zalegającemu w przybytku zwanym DZIEKANAT)... a więc, sposobem moim na lepszy humor jest oczywiście muzyka, dość specyficzna zresztą, a to dlatego, że właściwie jest to turecka zabawa, gra dla dzieci. Piosenka pochodzi z Azji Mniejszej i ogólnie jest znana w całej Azji, choć popularność zawdzięcza niemieckim, a teraz i polskim turystom wracającym z wczasów z Tunezji. Pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę na Syberii, jadąc tirem do Jakucka. Melodia tak wbija się w głowę, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Zresztą ostatnio w Bratysławie, też skądś dobiegły mnie te rytmy i dochodzę do wniosku, że piosenka ta jest ulubioną melodią wszelkich biesiadników piwnych w całej Europie. Sama nie wiem, co o tym myśleć, oceńcie sami:

http://www.youtube.com/watch?v=ITiaAZvkqxI

Właściwe to nie wiem, co bardziej mnie śmieszy, piosenka czy teledysk :)

A jeszcze propos muzyki, podczas wyprawy do Rosji. W Jakucku Teofil i Aisan prosili nas, żebyśmy zaśpiewali coś typowego po polsku, coś popularnego. Niiestety oprócz "Konika na biegunach" i "Małgośki" jakoś nic eksportowego nie mogło mi przyjść do głowy :/ Za to powiedzieliśmy naszym Rosjanom, że w Polsce prawdziwym hitem jest "Kalinka", "Bielyje rozy" i "Oczy czarnyje". Strasznie się dziwili, ale bardzo ich to ucieszyło i znów urośli w dumę narodową :)